W Nowym Jorku, podobnie jak w Krakowie, panuje jesień. Wbrew wyobrażeniu wielu mieszkańców obu wymienionych miast, ruch rowerowy nie zwalnia tempa, a liczba ludzi jeżdżących na jednośladach do pracy, czy do szkoły, wcale nie maleje. W Krakowie spotykam się czasem z twierdzeniem, że gród nad Wisłą jest za duży, by można było traktować transport rowerowy jako alternatywę, w która warto inwestować. Władze \”stolicy świata\”, jakby na przekór udowadniają, że prawdziwe metropolie powinny stawiać na rower.

