Nasi rodzimi tzw. eksperci od planowania, kształtowania i wdrażania polityki transportowej zgodnej z wytycznymi zrównoważonego transportu (\”http://pl.wikipedia.org/wiki/Zr%C3%B3wnowa%C5%BCony_transport\”) zdają się rozumieć jego ideę, ale zupełnie nie radzą sobie z realizacją jego głównego założenia, czyli ograniczaniem ruchu samochodowego. Na publicznym spotkaniu (\”http://ibikekrakow.com/2012/03/05/komunikacja-w-krakowie-druga-odslona-dyskusji-o-studium/\”) dało się z ich wypowiedzi odczuć, jak bolesne dla nich były uwagi zachodnich ekspertów (\”http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35812,11173902,Krakowie__nie_rozlewaj_sie_tak_bardzo.html\”), którzy ośmielili się powiedzieć:

Nie budujcie szerokich ulic dla samochodów.

Z-ca prezydenta Elżbieta Koterba (\”http://www.bip.krakow.pl/?dok_id=30201\”) uważa jednak, że ta sugestia nie dotyczy np. planowanej modernizacji ul. Mogilskiej. Dla Koterby poszerzenie ul. Mogilskiej (\”http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1490057\”) w rejonie skrzyżowania z ul. Lema i Meisnnera, nie jest wcale budową szerokiej ulicy dla samochodów, a jedynie jej remontem. Pani Koterba usiłowała obecnym na spotkaniu obywatelom wmówić, że zacytowana sugestia zaproszonych za nasze pieniądze ekspertów, do takich inwestycji jak Mogilska, nie ma zastosowania. Z-ca prezydenta ds. Rozwoju Miasta Krakowa poszerzaniem jezdni i upychaniem rowerzystów razem z pieszymi w jednej współdzielonej przestrzeni, nazywa dobrą polityką transportową i działaniem mającym na celu skłonienie kierowców do zostawiania swoich samochodów pod domem.

Ciekawe dlaczego m.in. Duńczycy swoje miasta urządzają inaczej? I jak to się dzieje, że ruch samochodowy na ich ulicach maleje? Pewnie dlatego, że u nich rower to wyższa kultura mobilności, a u nas wyższa szkoła jazdy.