Opłata kongestyjna, zwana także opłatą od natężenia ruchu ulicznego, czy po prostu opłatą za wjazd samochodem do centrum uzasadniana jest tym, że przestrzeń jest jednym z najcenniejszych zasobów w mieście i dlatego należy ją wycenić, tak jak swoją cenę mają bilety do teatru, kina, muzeum czy nawet Ogrodu Botanicznego i Ogrodu Doświadczeń.
Adam Łaczek, jeden z publicystów i bike krk, nazywa obecną sytuację prawną w Polsce (utrudniającą wprowadzenie tego rodzaju opłat) socjalizmem samochodowym (\”http://ibikekrakow.com/2012/03/23/socjalizm-samochodowy-a-gospodarka-wolnorynkowa/\”).
Natomiast “Gridlock Sam” Schwartz – nowojorczyk, wieloletni pracownik tamtejszego Departamentu Transportu, którego miałem przyjemność spotkać w Krakowie podczas ubiegłorocznego Tygodnia Mobilności, trafnie konkluduje:
Miasta, które chcą być konkurencyjne w XXI wieku i myślą o XXII wieku, muszą wprowadzić opłaty za natężenie ruchu ulicznego.
Myślisz, że krakowianie zgodziliby się na takie opłaty? Jaki obszar Krakowa mógłby zostać objęty opłatą? Może cały obszar wewnątrz trzeciej obwodnicy (\”http://pl.wikipedia.org/wiki/Obwodnice_Krakowa\”)?

