Jeżdżę regularnie na rowerze po Krakowie od 4 lat, a zaczęło się to dzięki półrocznej wizycie w Holandii, gdzie nawyk ten wszedł mi w krew. Teraz nie potrafię już sobie wyobrazić nie jeżdżenia na rowerze co najmniej 9 miesięcy w roku (chyba, że wyjeżdżam na wakacje, gdzie niestety jeszcze z rowerem nie pojechałam). Kończę jazdę na rowerze na początku grudnia, zaczynam po feriach zimowych. Rower jest dla mnie podstawowym środkiem transportu w mieście, jeżdżę nim czy to na zajęcia, czy po większe zakupy (koszyk), czy też do moich uczniów do domów, i w zakorkowanym mieście Krakowie dzięki rowerowi udaje mi się być na czas!
Naprawdę, oszczędzam go dzięki bicyklowi bardzo, np.: przejazd ze Stradomia pod Cracovię tramwajem + autobusem lub tramwajem + tramwajem (nie ma niestety w tej chwili bezpośredniej 18-tki, bo są remonty) zajmuje ok. 30 minut, a na rowerze ten dystans można pokonać w minut 10!).Niestety, problemem jest brak miejsc do przypinania rowerów w niektórych miejscach miasta, ale zawsze znajdzie się jakaś samotna latarnia.
Rok temu ukradziono mi jeden rower, ale kocham i potrzebuję tych dwóch kółek na tyle, że już po paru dniach miałam następny – gorszy, starszy, ale jeździ i daje mi frajdę prawie taką, jak ten poprzedni. Kocham każdy ze swoich rowerów i myślę, że świat byłby piękniejszy jakby więcej ludzi na nich jeździło 🙂 Ruch, aktywność, dynamika – to wszystko stanowi dobrą rozgrzewkę przed dniem w większości siedzącym, i dobry odpoczynek po nim; nawet załatwianie różnych spraw na mieście na rowerze jest dużo łatwiejsze niż autem czy tramwajem, i szybsze niż na nogach.

