Terminy użyte w tytule są, tak mi się przynajmniej wydaje, na tyle nowe, że nie posiadają jeszcze dobrej definicji. A może to tylko wyszukane, chwytliwe terminy oznaczające dobrą współpracę urzędników z mieszkańcami. Wszystko po to, by uczynić miasto przyjaźniejszym do życia, a takim stałby się również Kraków, gdyby dla takich przestrzeni miejskich jak ul. Mogilska i działka przy ul. Karmelickiej (za Biblioteką Wojewódzką) przeprowadzić prawdziwe, trudne i prawdopodobnie długotrwałe konsultacje społeczne. Nie mogę się już doczekać takiego Krakowa.

