W dziwnym kraju żyjemy. Z jednej strony regulacjami prawnymi chronimy nawet nienarodzone życie, a z drugiej podnoszone są limity prędkości na miejskich ulicach w imię świętej przepustowości. W Krakowie nawet do 80 km/h, w poważaniu mając życie pieszych czy rowerzystów. Tymczasem badania wskazują, a grafika autorstwa Mikaela Colville-Andersena świetnie to obrazuje, że bezpieczną prędkością dla ludzi, czy też miasta, które ma uchodzić za przyjazne dla ludzi, to 30 km/h.

Dziwna jest też postawa pewnej części naszego społeczeństwa, która w zamian za strefę płatnego parkowania czy likwidację parkowania na chodnikach, jako swoistą rekompensatę, domaga się budowy parkingów podziemnych. Tymczasem pieszym i rowerzystom serwując zwiększone ryzyko śmierci na głównych ulicach, nie daje się w zamian alternatywnych, bezpiecznych i łatwych możliwości przemieszczania się w strefach tempo 30. W strefach tych, jak np. na Osiedlu Oficerskim wszystkie ulice jednokierunkowe powinny być dwukierunkowe dla rowerzystów. Wtedy ci z całą pewnością nie jeździliby po chodnikach unikając nadrabiania drogi.

Na nic badania naukowe, poligony doświadczalne, a nawet ekspertyzy pisane dla ministerstwa.