Opłata kongestyjna, zwana także opłatą od natężenia ruchu ulicznego, czy po prostu opłatą za wjazd samochodem do centrum uzasadniana jest tym, że przestrzeń jest jednym z najcenniejszych zasobów w mieście i dlatego należy ją wycenić, tak jak swoją cenę mają bilety do teatru, kina, muzeum czy nawet Ogrodu Botanicznego i Ogrodu Doświadczeń.

Adam Łaczek, jeden z publicystów i bike krk, nazywa obecną sytuację prawną w Polsce (utrudniającą wprowadzenie tego rodzaju opłat) socjalizmem samochodowym.

Natomiast “Gridlock Sam” Schwartz – nowojorczyk, wieloletni pracownik tamtejszego Departamentu Transportu, którego miałem przyjemność spotkać w Krakowie podczas ubiegłorocznego Tygodnia Mobilności, trafnie konkluduje:

Miasta, które chcą być konkurencyjne w XXI wieku i myślą o XXII wieku, muszą wprowadzić opłaty za natężenie ruchu ulicznego.

Myślisz, że krakowianie zgodziliby się na takie opłaty? Jaki obszar Krakowa mógłby zostać objęty opłatą? Może cały obszar wewnątrz trzeciej obwodnicy?