20-wieczny model inżynierii ruchu jest nie tylko przestarzały, ale także wręcz niebezpieczny dla zdrowia publicznego i rozwoju gospodarczego. Każdego roku, świadomi obywatele w różnych zakątkach świata, pokazują, że można inaczej projektować przestrzeń publiczną, w tym ulice. Traktowanie ich jak kanalizacji, która ma szybko i sprawnie przemieścić samochody, to fatalny w skutkach eksperyment.

Amerykański inżynier Charles Marohn (\”http://www.theatlanticcities.com/neighborhoods/2013/08/what-happens-when-town-puts-people-cars/6600/\”), w przeciwieństwie do wielu swoich kolegów i koleżanek po fachu, po latach projektowania ulic wyłącznie z myślą o samochodach, zaczął się zastanawiać nad społecznymi konsekwencjami tego, co robi:

Z perspektywy czasu rozumiem, że to było zupełne szaleństwo. Szersze, szybsze, pozbawione zieleni ulice tylko rujnują przestrzeń publiczną, zabijają ludzi. Stosując autostradowe standardy do miejskich i podmiejskich ulic, płacimy setkami ofiar zabitych ludzi każdego roku. Nie ma powodów by projektować 4-metrowe pasy ruchu w mieście, a jednak to robimy. Dlaczego?

Odpowiedź jest haniebna: bo takie są standardy.