Pieniądze szczęścia nie dają, ale już dobrze zaprojektowane, przyjazne dla człowieka miasto o ludzkiej skali, może przyczynić się do tego, że jego mieszkańcy będą się uważali za szczęśliwych.

Skąd taki wniosek? Z pierwszego rozdziału niezwykłej książki Happy City (\”http://thehappycity.com/the-happy-city/\”) Charlesa Montgomery’ego, którą w ubiegłym tygodniu pożyczył mi kolega. Czytam w niej słowa wypowiedziane przez byłego burmistrza Bogoty Enrique Penalosy i nie mogę się doczekać chwili, kiedy Kraków obudzi się z \”amerykańskiego snu\”:

Może nam się nie udać naprawić naszą gospodarkę. Możemy nie być w stanie sprawić, by każdy był tak bogaty jak Amerykanie. Możemy natomiast zaprojektować miasto tak, by dać ludziom godność, by czuli się bogaci. Miasto może uczynić ludzi szczęśliwszymi.

O książce Montogomery’ego głośno jest teraz za oceanem. W Polsce będzie zapewne jeszcze w tym roku, bo po pierwsze, książka ukaże się do końca roku w wydawnictwie Wysoki Zamek (\”http://www.wysokizamek.com.pl/\”), a po drugie, pytanie – czy żyjemy w dzielnicach, miastach, które czynią nas szczęśliwymi? – zdaje się zadawać sobie coraz większa część społeczeństwa. Bo to nie jest głupie czy naiwne pytanie, a książka Happy City zachęca nas do zadawania go częściej i bez wstydu oraz stymuluje nas, by poszukać inteligentnej odpowiedzi.