Tytułowa teza dla sporej części krakowian wciąż jest bardzo kontrowersyjna. W pracy wciąż słyszę opinie oraz czytam listy o rosnącej liczbie samochodów i domniemanej konieczności zapewnienia wszystkim darmowych miejsc parkingowych. Poszerzenie strefy płatnego parkowania odbierane jest jak dodatkowy podatek, a likwidacja nielegalnych miejsc postojowych jak naruszenie wolności obywatelskich.

Powyższe nastawienie do dystrybucji, czy funkcji przestrzeni miejskiej, najprościej wytłumaczyć niewystarczającą wiedzą. Tę można wzbogacić korzystając z działu wiedza (\”http://ibikekrakow.com/wiedza/\”) lub uzupełniać ją małymi porcjami. Wygląda na to, że zadba o to serwis Transport Publiczny, który publikuje artykuły inspirowane świetną książka Jacka Wesołowskiego \”Miasto w ruchu (\”http://www.miastowruchu.pl/doc/miasto_w_ruchu_ebook.pdf\”)\”.

Najważniejszym cytatem z tekstu o bogatej szwajcarskiej Bazylei (\”http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/bazylea–jak-budowac-miasto-przyjazne-mieszkancom-1080.html\”), której mieszkańcy poradzili sobie z rosnąca liczbą samochodów, ich mobilność i zadowolenie się poprawiło, a i liczba aut przypadających na 1000 mieszkańców zmalała, jest:

Ze względu na ograniczoną chłonność sieci ulicznej i konieczność redukcji zanieczyszczeń powodowanych przez samochody, pożądana liczba wszystkich miejsc parkingowych w centrum miasta ma pozostać na poziomie wyjściowym.